Zapraszam na mój portal poetycki www.poezja-sztuka.com

Moje zdjęcie

Jestem jak okręt na wzburzonym morzu

sobota, 2 lipca 2016

Czerwony Klasztor na Słowacji

Jedną z ciekawszych wycieczek jakie odbyliśmy było zwiedzanie Czerwonego Klasztoru na Słowacji. To jedna z najsłynniejszych budowli sakralnych usytuowanych w Pieninach. Historia Czerwonego Klasztoru sięga XIV wieku. położonego nad Dunajcem.








 Zakon pustelniczy - kartuzi. Polegał przede wszystkim na pozostawaniu w odosobnieniu, zachowaniu milczenia, dotrzymywaniu postu, modlitwie i kontemplacji. Ich strój składał się z długiej białej koszuli, habitu z kapturem i z pasa z różańcem. W zimie mogli mnisi nosić kożuch z barana, zaś jako obuwie służyły im skórzane kierpce. Po kartuzach przyszli kameduli, którzy przebudowali klasztor.


Czerwony Klasztor stał się znany także dzięki prowadzonej tam aptece. Zarządcą w latach 1756-1775 był ojciec Cyprian, sławny z powodu niezwykłych umiejętności gojenia ran, lekarz, aptekarz i autor herbarza z roku 1766. Zgromadził w nim okazy 272 roślin z terenu Pienin i Tatr. Ojciec Cyprian, który przed wstąpieniem do klasztoru nosił imię Franciszek Ignacy Jasche (1724-1775) pochodził ze Śląska. Zajmował się medycyną, botaniką, farmacją, alchemią a także wyrobem luster. Opiekował się nie tylko chorymi mnichami, ale także leczył pacjentów z szerokiej okolicy.



 Opowieści z jego czasów mówią że zbudował maszynę latającą, na której zleciał ze szczytu Trzech Koron. Dziś w Czerwonym Klasztorze mieści się m.in. dyrekcja słowackiego Pienińskiego Parku Narodowego. Najbardziej okazałym budynkiem kompleksu jest gotycki 







Kościół Św. Antoniego z końca XIV wieku, który został w znacznej mierze zrekonstruowany w stylu barokowym.













 




 







Po zwiedzaniu oczywiście poszliśmy na zakupy, by nabyć specjały słowackie – ich rum i becherowkę i oczywiście dobre piwo słowackie

3 komentarze:

  1. Piękne tam widoki...
    W moim województwie też jest klasztor kamedułów. Można tam sobie celę wynająć na jakiś czas i .. memento mori....
    Pozdrawiam serdecznie..:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia. Co roku moje letnie ścieżki wiodą taże tuż za południową granicę Polski. Niestety w tym roku bedzie chyba inaczej.
    Wędruj zatem dalej, ale czasem zatrzymuj się, rozglądaj dookoła. Zaprzyjaźnij się też z płowowłosą królewną Lato. Dzięki niej jest teraz tak pięknie dookoła.
    Pozdrawiam letnim powiewem wiatru i uciekającą chwilą już w drugim półroczu

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuje Joli i Ismenie miło że nie zapominacie o mnie. Pozdrawiam i serdeczności zostawiam :)))))

    OdpowiedzUsuń