Zapraszam na mój portal poetycki www.poezja-sztuka.com

Moje zdjęcie

Jestem jak okręt na wzburzonym morzu

czwartek, 17 stycznia 2013

To już zakończenie


Kiedy spotkała Jana powiedziała jak zareagowały córki, nawet się  nie zdziwił , dzieci czasami zachowują się irracjonalnie. Pogłaskał po policzku , nie martw się będzie dobrze. Moja Kaśka bardzo się ucieszyła i chce cię poznać. A z twoimi córkami poradzimy sobie. Potrzeba czasu i taktu.
Agnieszka milczała, Maria też nie dzwoniła. Wie ,że któregoś dnia znowu poprosi , by została z Zuzią.
Wieczorem zadzwonił Jan , miał pomysł , a może by tak zabrać w góry Zuzię i Kacpra . Są w tym samym wieku, zaprzyjaźnili by się.
Maria też miała plan, porozmawia z mamą Beaty. Beata to przyjaciółka  Julii. Maria lubiła jej  mamę Spotykały się na wywiadówkach i wtedy mama Beaty odwoziła ją do domu, mieszkała kilka bloków dalej.
Jak pomyślała tak zrobiła, zadzwoniła do Janki i umówiła się na spotkanie .
Poszły do  osiedlowej kawiarni. Maria  od razu przeszła do sedna sprawy. Powiedziała, że pojawił się ktoś w  jej życiu, zakochała się, ale Julka  jest przeciwna i złości się tak bardzo.
Nie chce stracić córki i przyjaciela. A jaka ma być moja rola pyta Janka, przecież ja nie mogę  zmusić Juli do zmiany zdania.
Ale możesz porozmawiać z Beatką,  ona będzie mogła  Julii przetłumaczyć , że zachowuje się egoistycznie.
To dobry pomysł .Na pożegnanie Janka powiedziała , może byśmy tak od czasu do czasu spotykały się na babskie plotki. Czemu nie uśmiechnęła się Maria .
Dzień za dniem mijał ale Julka  nie szukała kontaktu z mamą. Maria  cierpliwie czekała..
Któregoś dnia Julka poprosiła o rozmowę. Czekam na nią od dawna odpowiedziała.
Mamo przepraszam , nie powinnam się tak zachować, masz prawo do miłości.
Nie mogła uwierzyć, spytała co się stało , że zmieniła zdanie, wiesz uświadomiła mi to Beata .
Przytuliła Julię i obie się rozpłakały.
Maria zadzwoniła do Janki i Beaty dziękując za wszystko.
Julia zdeklarowała się że porozmawia z Agą i powie jej o pomyśle  Jana  w związku z wyjazdem w góry.
Zadzwoniła do Janka , bardzo się ucieszył, widzisz nie mówiłem powoli wszystko się ułoży, czas i dużo cierpliwości to najlepsza recepta.
Do świąt zostały dwa tygodnie,  dalej nie wiedziała czy Aga zechce poznać Jana.
 
Julka wpadła do domu jak bomba i już od progu krzyczy , mamo Aga dzisiaj do nas przyjeżdża. Szykuj się na rozmowę.
Cała była w nerwach, czy jak dawniej będzie pouczać , że nie powinna się wiązać z mężczyzną , czy może do niej dotarło ,że źle zrobiła wściekając się .
Aga  już wiedziała od Juli , że mama  planuje małą zabrać w góry,  że czeka na jej decyzje czy się zgadza. Jan już zarezerwował miejsce w pensjonacie na 4 osoby.
Mówiła ,że ostatni tydzień nie mogła spać, śnił jej się tata. Było jej głupio , że tak się zachowała, tylko nie wiedziała jak zacząć rozmowę.
Wystarczyło powiedzieć przepraszam mamo. I  wszystko się pięknie ułożyło , pozostało czekać na spotkanie w pierwszy dzień Świąt. W nocy bardzo źle się poczuła , Julka musiała wezwać pogotowie, na sygnale zawieźli ją do szpitala-zawał .
 Mało brakowało a  Marii nie było by wśród nas. Czekała ją długa rekonwalescencja a potem zamiast  emerytury- renta.
Córki płakały, przepraszały, czuły się winne. Zamiast Świąt w domu Maria spędziła je w szpitalu .Tam  też dzieci poznały Jana, był  przy niej, zobaczyły jaki jest wspaniały. I dla nich był miły, żadnych wyrzutów.
Kiedy wyzdrowiała postanowili się pobrać. Maria od kilku lat jest szczęśliwą  żoną i matką. Jan ma dużą rodzinę o jakiej zawsze marzył.

Ori postanowiła uratować wszystkie psy z pewnej mordowni zwanej schroniskiem, którą władze postanowiły zlikwidować. Przedsięwzięcie jest wielkie i niewyobrażalnie trudne. Na pomoc czeka jeszcze kilkanaście psów, a te które już są pod opieką Domu Tymianka będą wymagały leczenia i solidnego żywienia bo ich stan jest... nie każcie mi pisać jaki bo zapłaczę klawiaturę. Potrzebny jest każdy grosz. A najbardziej potrzebne są KOCHAJĄCE DOMY. Proszę - roześlijcie apel po znajomych, pomyślcie jak możecie pomóc. Każde uratowane życie jest bezcenne, a my jesteśmy warci tyle, ile potrafimy dać z siebie cierpiącym i potrzebującym, zdanym na nas zwierzętom. Można adoptować psa realnie - dając mu miłość i dom albo wirtualnie - łożąc na jego dobrostan - e mail do Ori to: fundacjadomtymianka@gmail.com . Można wpłacić pieniążka na konto Fundacji Dom Tymianka:BZ WBK 52 1090 1694 0000 0001 1684 920, można wystawić dzieło swoich rąk w internetowym sklepiku i sfinansować wysyłkę do nabywcy: Sklepik pod Orionem. Można napisać o tej akcji. Im nas więcej tym więcej psów ma szansę ocalić życie.
Pomóżcie kochani. Warto. 

29 komentarzy:

  1. Witaj, Alinko! Piszesz, że to juz zakończenie a tymczasem ostatnie zdanie pozostawia pole do rozwoju dalszego ciągu tej historii...

    Jednak jak rozumiem, najwazniejsze w Twej opowieści jest to, ze Julka zaakceptowała zwiazek swej mamy z Janem. Cudownie! Mając jakis wpływ na siostrę i ją pewnie przekona do zmiany zdania.
    W sumie to opowieść z happy endem. Mozemy mieć nadzieję, ze dalsze losy Marii i jana potoczyły się pomyslnie i od tej pory razem będą już walczyć ze wszystkimi kamieniami na ich drodze.
    Nie wszystkie jednak tego typu historie kończą sie tak dobrze. Mam na myśli to, ze nie wszystkie cóki wybaczają i nie wszystkie matki są szczesliwe w swych związkach. Czasem po cięzkim zawodzie miłosnym ląduja w ramionach swych córek, ciesząc się, ze maja się po tym wszystkim do kogo przytulić i przy kim leczyć rany.
    Tak czy siak, powracam do tego, co napisałam wczoraj i przedwczoraj. Miłośc to najpiekniejsza rzecz, jaka nam sie w życiu zdarza. To uczucie warte wszystkiego - kazdego poświecenia i każdego cierpienia, gdyż tylko miłośc potrafi nadać naszemu zyciu smak, blask i sens.
    Niech sie wiec nam zdarza miłośc. Niech puka w okna tych, którzy juz nie wierzą w to, ze istnieje. Niech daje nam blask i światło nawet, gdybyśmy mieli sie w tym swietle spalić jak ćmy.
    Pozdrawiam serdecznie i dziekuję za Twoją opowieść Alinko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oleńko przepraszam , nie wkleiło mi się zakończenie tej historii ale już naprawiłam błąd. I ja Cie pozdrawiam serdecznie i cieplutko....)

      Usuń
    2. Olu mam pytanie do Ciebie czy mój mail doszedł.

      Usuń
    3. Już sobie doczytałam zakończenie, którego nie było. Teraz jest wszystko w porządku.Wszystko sie dobrze skończyło za sprawą choroby Marii, czyli cierpienia. Dobrze, że są razem!:-)
      Alinko - Twój e-mail nie doszedł, niestety. Może źle napisałaś adres? Pytałaś u mnie czy ważna jest wielkosć liter. Tak. Trzeba adres wpisać małymi literami: wanderers147@gmail.com

      Spróbuj wysłac swój list jeszcze raz. Będę czekała cierpliwie - nie denerwuj sie niczym.
      Pozdrawiam serdecznie.
      Ola

      Usuń
  2. Wszystko dobre, co się dobrze kończy.
    A ta historia ma dobre zakończenie.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu tak mi głupio namieszałam ale historia kończy się dobrze choć najpierw Maria musiała pocierpieć.Od pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Alinko - często powtarzam, że życie pisze różne scenariusze. Nie tylko fortuna kołem się toczy, ale także los niesie nam różne niespodzianki; dobre i złe. Coraz częściej zaś powtarzam sobie; nie chwal dnia przed zachodem słońca, a póki żyje, to słońce jeszcze nie zaszło, więc nie wiem co mnie czeka jutro, więc i bohaterka opowiadania też tego nie wie. Zatem cieszmy się chwilą; pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja lubię dobre zakończenia.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię dobre zakończenia....pozdrawiam

      Usuń
  5. uff!...jak to dobrze,że oboje i Maria i Jan nie rezygnowali,starali się to jakoś pomyslnie rozwiązac,taktownie.bo tak trzeba,powoli,ale do celu,trzeba walczyc o swoje szczęście...Każdy ma do tego prawo.Zreszta miłosc pozwala nam na inne,lepsze spojrzenia na wszystko,więcej dobra widzimy niz zła...
    pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pamietam jak im kibicowałam, w końcu przyłożyłam palec do ich szczęścia. Nie wolno rezygnować , miłość jest motorem napędowym...serdeczności

      Usuń
  6. Najważniejsze, że już nie są samotni. Tak niewiele trzeba...
    Pozdrawiam:)
    P.S. Udało mi się przegapić kilka Twoich postów, za co biję się w.. no tam gdzie chcesz;)))
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam serdecznie, ostatnio pisałam częściej ale prosili mnie o zakończenie tej historii.

      Usuń
  7. Pozdrawiamy i my. W każdym razie możesz dalej to przekazać. Będę bardzo wdzięczny. Albowiem uważam, że KTO PYTA NIE BŁĄDZI.
    Pozdrawiam serdecznie
    Vojtek

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzieci bywają czasem egoistami. Dobrze, że wszystko ułożyło się tak jak powinno. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że się wszystko dobrze skończyło i wszyscy są szczęśliwi, uściski....)

      Usuń
  9. A ja podziwiam ludzi, którzy umieją w innych rozniecić chęć pomocy. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. I ja też, pomaganie innym jest czymś pięknym , wolę dawać niż brać. Miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
  11. ...i dziękować, że jest Happy End!
    Pozdrowienia serdeczne zostawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeczytałem całą dyskusję i w związku z tym mam pytanie, czy Ty jesteś Janką z tego opowiadania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ja jestem Janką, Leszku pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Myślę, że to miło mieć świadomość, że się miało swój udział w takiej historii:)

      Usuń
    3. Tak i jeszcze milej patrzeć jak są szczęśliwi a ja mam wspaniałych przyjaciół. Miłego tygodnia

      Usuń
  13. Mogłabyś, Alinko, jeszcze nas trochę potrzymać w niepewności:)))
    Ulżyło mi bardzo, co jak co, ale jestem za, kiedy w grę wchodzi piękne, odwzajemnione uczucie.
    Ech, wzruszyłam się.
    Ściskam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiem ,ze mogłabym ale były niecierpliwe osoby, teraz zaczęłam cykl wierszy związanych z moim życiem. Całuję

    OdpowiedzUsuń